Wiadomości

Cieszę się, że Boża Opatrzność dała nam takiego człowieka, z którego możemy być dumni i się radować. Ojciec Marian Żelazek był w świecie ambasadorem nie tylko tej, ukochanej ziemi wielkopolskiej, ale także wszystkich Polaków i naszego zgromadzenia – powiedział w sobotę 12 października o. Sylwester Grabowski SVD, prowincjał Zgromadzenia Słowa Bożego w Polsce, który w Chludowie przewodniczył Mszy Świętej rozpoczynającej uroczyste otwarcie Muzeum im O. Mariana Żelazka.

Przecięcia wstęgi dokonał ks. bp Szymon Stułkowski, biskup pomocniczy Archidiecezji Poznańskiej, który także poświęcił muzeum i podkreślił, jak ważne to wydarzenie odbywające się w Nadzwyczajnym Miesiącu Misyjnym, obchodzonym w tym roku w całym katolickim świecie. 

W uroczystości otwarcia uczestniczyło wiele osób związanych z o. Marianem lub dla których bliska i ważna jest pamięć o nim i jego życiu oraz dobrodzieje muzeum. Oprócz ks. bpa Szymona Stułkowskiego oraz współbraci werbistów, na czele z prowincjałem o. Sylwestrem Grabowskim i sekretarzem ds. misji o. Andrzejem Danielewiczem SVD, był m.in. gen. Jan Podhorski, Wojciech Żelazek, bratanek o. Mariana, z córką Joanną, Grzegorz Wojtera, wójt Gminy Suchy Las oraz Krzysztof Antkowiak, dyr. Zespołu Szkół im. o. Mariana Żelazka w Chludowie a także przedstawiciele Towarzystwa Pamięci Ojca Mariana Żelazka z Palędzia, miejsca narodzin tego misjonarza.

Podczas Mszy Św. o. Sylwester Grabowski przypomniał, że otwarcie muzeum stanowi okazję do podziękowania Trójjedynemu Bogu za życie o. Mariana, a także złożenia prośby o jego szybką beatyfikację.

W koncelebrze uczestniczyli kapłani werbiści z Pieniężna oraz Warszawy i mieszkańcy Domu Misyjnego Świętego Stanisława Kostki, a także ks. Dawid Stelmach, Dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w archidiecezji poznańskiej i delegat biskupa ds. misji. Wzruszającym momentem było przybycie do kaplicy gen. bryg. Jana Podhorskiego, żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych, powstańca warszawskiego, żołnierza wyklętego. Wraz z towarzyszami wprowadzili Sztandar Narodowych Sił Zbrojnych.

Okolicznościowe kazanie wygłosił o. Kazimierz Grabowski SVD, wicerektor chludowskiego Domu Misyjnego, który przypomniał życie o. Mariana Żelazka i zakończył jego modlitwą: „O Panie, gdy Ty jesteś przy mnie w pobliżu, niczego więcej nie pragnę w moim życiu. Daj radość albo smutek, dla mnie wszystko jedno, Panie, gdy Ty jesteś przy mnie w pobliżu…”

Oprawę muzyczną liturgii przygotowała chludowska schola: Ewa Gramsch z mężem Dariuszem Bazanem oraz Magdą Szewczyk. Po komunii świętej wierni odczytali modlitwę o szybką beatyfikację o. Mariana.


Herbatka świętych

Drugi etap uroczystości przebiegał przed budynkiem nowego muzeum. Z umieszczonego na jego froncie banneru przyjaźnie spoglądał na przybyłych sam bohater dnia. Tu gości powitał rektor o. Jan Wróblewski SVD. Przed przecięciem wstęgi wysłuchali oni ks. bpa Szymona Stułkowskiego, który wspominał swoje pierwsze wizyty w Chludowie jako ministrant z pobliskiej Rokietnicy.

Pamiętam smak zupy, którą jadłem jako chłopiec w tym parku, dokąd zabierał ministrantów nasz ksiądz. Mogliśmy tu też pograć w piłkę czy popływać łódką po stawku – mówił ks. biskup. – Zresztą moje powołanie miało być związane z tym miejscem – chciałem być werbistą i pracować na misjach. Jednak mój kierownik duchowy zachęcił mnie, abym poszedł do seminarium diecezjalnego. Powiedział wtedy, że jeśli moje powołanie misyjne jest autentyczne, to Pan Bóg się o mnie upomni. Cieszę się, że się upomniał i dzisiaj mogę tu być jako biskup, ale też człowiek, któremu bliskie jest to misyjne zadanie, jakie Jezus zlecił nam wszystkim, całemu Kościołowi.

Poznański biskup wyraził wielką radość z faktu, że muzeum poświęcone ojcu Marianowi Żelazkowi znalazło nowe miejsce oraz z jego procesu beatyfikacyjnego. Przypomniał też najświeższą decyzję Konferencji Episkopatu Polski, która wyraziła zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego Wandy Błeńskiej (1911-2014), misjonarki świeckiej, drugiej wielkiej poznanianki, zwanej Matką trędowatych.

Oni tworzyli taki piękny tandem i kiedy się spotykali, rozmawiali i pili razem herbatę, patrzyłem na nich i myślałem: oto herbatka świętych – wspominał ks. bp Stułkowski. – Cieszę się, że w muzeum jest też miejsce poświęcone pracy badawczej i naukowej ks. prof. Piotra Nawrota, który swe wielkie odkrycia i dzieła przybliża nam swoją pracą naukową i artystyczną. Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu, że powołał do pracy misyjnej, tutaj – na naszej wielkopolskiej ziemi – o. Mariana i o. Piotra.

Z kolei wójt Grzegorz Wojtera przypomniał, że werbistowski Dom Misyjny miał zawsze szczególne miejsce i rolę w Chludowie. Teraz dodatkowo stanie się jeszcze ważniejszym punktem na mapie Gminy Suchy Las, także mapie kulturalnej. Jestem pewien, że muzeum będzie miało ogromny wymiar edukacyjny i wychowawczy dla młodzieży nie tylko z tutejszej szkoły imienia Ojca Mariana Żelazka, ale też ze szkół gminy, Poznania, powiatu i całego kraju – przekonywał Grzegorz Wojtera.

Otwarcie Muzeum im. O. Mariana Żelazka w Chludowie

Więcej fotografii z uroczystości


Muzeum nauczycielem życia

O. prof. Piotr Nawrot SVD przyznał, że wolałby wygłosić kolejny wykład na uniwersytecie niż stanąć i mówić przed wejściem do nowego muzeum. Ponieważ wykład to jest przekazywanie znajomości pewnego przedmiotu – wyjaśnił profesor. – Tymczasem tutaj staję przed świętością życia i to powoduje, że czuję coś specjalnego. Czuję wielkie emocje, bo tak jak wy, jestem świadom, że wśród nas żyją ludzie wielcy i święci. Taki był nasz brat Marian Żelazek.

O. Nawrot zwrócił uwagę, że to muzeum jest czymś więcej niż jedynie opowieścią o życiu o. Mariana Żelazka. To muzeum pokazuje działanie Boga poprzez świętość i roztropność życia o. Mariana – przekonywał profesor. – Bo kto by się spodziewał, że z obozu koncentracyjnego można pójść na ołtarze. Kto by się spodziewał, że zamiast odczuwania złości i nienawiści można przejść do świadectwa i służby potrzebującym. Służby tym, którzy są najbardziej opuszczeni. Kto by się spodziewał, że można w takich okolicznościach nie stracić wiary, wręcz przeciwnie… można ją wzmocnić. To muzeum, w mojej interpretacji, nie jest jedynie o ojcu Żelazku. To muzeum jest przede wszystkim dla nas, byśmy tutaj uczyli się żyć, uczyli się być wiernymi, byśmy uczyli się przezwyciężać trudności, bo one mogą doprowadzić nas również nie tylko do świadectwa, ale także na ołtarze.

Profesor szczególnie podziękował za umieszczenie w muzeum jego dorobku naukowego, czyli historii pionierskich badań i rekonstruowania unikalnych manuskryptów muzyki liturgicznej z okresu baroku, powierzonych mu przez Indian Chiquitos (z misji jezuickich w Chiquitos) i Moxos. Rzeczywiście sam nie umiem tego wytłumaczyć, jak to jest, że dokument, który 30 lat temu był znany dwom naprawdę małym wspólnotom Indian, dzisiaj jest komentowany na całym świecie - mówił o Piotr. - Nie ze względu na moje zdolności analityczne, ale przede wszystkim ze względu na wiarę tych, którzy się nawrócili na chrześcijaństwo. Jedyny dokument muzyczny, który dziś przez UNESCO został uznany jako dziedzictwo kultury wszystkich ludzi.

O. Sylwester Grabowski SVD także przypomniał szczególnie trudną drogę życia i powołania o. Mariana. Kiedy się rodzi dziecko, rodzice się zastanawiają, co to z niego będzie. Tak pewnie się zastanawiali rodzice naszego brata o. Mariana, kiedy rodził się jako ich siódme dziecko. Tymczasem Pan Bóg tak pokierował jego życiem, że choć doświadczył obozowego piekła, to kierowany Opatrznością wybrał nasze zgromadzenie, wstąpił do niego i był mu wierny, wierny temu, co przysięgał do końca życia. W 1950 roku wyjechał z Polski i całkowicie poświęcił się Indiom i tamtym ludziom, 56 lat życia pracował dla najbiedniejszych, odrzuconych, trędowatych – powiedział prowincjał.


Promotor z nieba

Muzeum dedykowane osobie i dziełu o. Mariana Żelazka (1918-2006) stanęło na terenie kompleksu pałacowo-parkowego misjonarzy werbistów w Chludowie. Dotąd, od ponad roku już Sługa Boży, miał on poświęconą sobie jedynie niewielką izbę w Domu Misyjnym Świętego Stanisława Kostki, w którym mieściło się muzeum etnograficzno-misyjne. Po jego przeniesieniu do Pieniężna, tutejszy rektor o. Jan Wróblewski SVD wykorzystał nieużywane dawne budynki gospodarcze i zaadaptował je na potrzeby muzeum poświęconego o. Żelazkowi.

Od samego początku nad budową czuwał sam o. Marian – opowiada o. Jan Wróblewski, inicjator inwestycji, przekonując, że tylko z jego pomocą była możliwa jej realizacja. – Muzeum to także efekt wielkiego zapału i pracowitości głównego wykonawcy – Piotra Napierały, który cały czas – także wtedy, gdy nawet na horyzoncie nie widać było funduszy na budowę – przekonywał mnie, że wszystko się uda. Nie sposób nie wspomnieć też hojności naszych dobrodziejów, przyjaciół domu i misji, ludzi zaprzyjaźnionych z werbistami, zarażonych dobrocią o. Mariana czy po prostu przekonanych o potrzebie upamiętnienia tego wielkiego misjonarza.

Budowa trwała ponad dwa lata. Autorem koncepcji merytorycznej był o. Wiesław Dudar SVD, kierownik werbistowskiego Referatu Misyjnego w Pieniężnie. Jednak już podczas realizacji inwestycji pojawił się pomysł, aby część pomieszczenia przeznaczyć na pamiątki związane z osobą i badaniami także misjonarza werbisty z Poznania – o. prof. Piotra Nawrota, wybitnego znawcy, pierwszego rekonstruktora i popularyzatora muzyki XVI-XVIII w. powstałej w dawnych redukcjach jezuickich w Ameryce Południowej. W chludowskim muzeum można więc przenieść się z tego kontynentu do Azji, nie opuszczając pomieszczenia. W części poświęconej badaniom naukowym o. prof. Nawrota są m.in. makiety redukcji jezuickich, tablice opisujące muzykę tamtych miejsc i czasów oraz instrumenty.

Część dedykowana o. Marianowi Żelazkowi zawiera – co zrozumiałe – znacznie więcej i to różnorodnych eksponatów, związanych z życiem misjonarza oraz kulturą i zwyczajami Indii. W muzeum można znaleźć m.in jego osobiste Pismo Święte w języku ria, przedmioty codziennego użytku – koszulę, klapki, chusteczkę czy książkę. Jest też imitacja ashramu, pomieszczenia, w którym Ojciec trędowatych zamieszkał pod koniec życia, a przed którym stoi makieta jego sylwetki, a w niewielkiej wnęce znajduje się rekonstrukcja klasy ze szkoły Beatrix wybudowanej przez o. Mariana w Purii.

Ekspozycje w nowo otwartym muzeum są ułożone chronologicznie tak, aby odwiedzający mogli zapoznać się z historią życia o. Mariana i wydarzeniami, które go ukształtowały jako misjonarza – od domu rodzinnego, przez pobyt w obozach koncentracyjnych, poznańskim Forcie VII, potem w Dachau i Gusen, aż po wyjazd do Indii i pracy wśród Adivasów na północy tego kraju i na koniec w Purii.

Po obejrzeniu  muzeum, wymianie pierwszych uwag i opisie wrażeń goście udali się na poczęstunek. Oczywiście indyjski, jak wszystko, co stanowiło oprawę wydarzenia. A już na sam koniec wizyty w Chludowie werbiści wręczali swoim gościom świeżutki, jeszcze pachnący farbą drukarską folder o Domu Misyjnym Świętego Stanisława Kostki –  historii całego kompleksu, a zwłaszcza mieszkających tu od 1934 r. ludziach. Wśród nich  w latach 1937-1939 był przecież o. Marian Żelazek, który tu składał pierwsze śluby zakonne 4 września 1939 r.


Dobry i święty

Byłam małą dziewczynką, kiedy wujek przyjeżdżał do Poznania i nas odwiedzał – wspomina Joanna Bartoszewicz, córka Wojciecha Żelazka, która z ojcem przybyła na otwarcie muzeum. – Zapamiętałam przede wszystkim jego dobre oczy i łagodny głos, którym opowiadał nam o Indiach. Wszystkie dzieci z rodziny uwielbiały jego wizyty i jego opowieści. Nigdy nie był zniecierpliwiony, zawsze miał dla nas czas i… pamiątki, które stamtąd przywoził. Były to zabawki, proszę mi wierzyć, naprawdę drobiazgi, które – jak nam tłumaczył – specjalnie dla nas zrobiły dzieci z Purii. Nauczył nas, że także my – w ramach wdzięczności i sympatii – powinniśmy coś własnoręcznie zrobić dla nich. Zawsze spełnialiśmy jego prośbę. Tych wspomnień mamy mnóstwo, ale ja nie przepadam za opowiadaniem o nich w mediach. Nie umiem pozbyć się wrażenia, że wtedy jakiś niezasłużony splendor spływa na mnie, a to przecież wujek był dobry i święty.

Tekst: Łucja Bąk (za: chludowo.werbisci.pl)
Fot. Paweł Wodzień SVD, Feliks Kubicz SVD